Jodhpur. Poranek jest jak zwykle orzezwiajacy, nawet spalin jakby nie czuc. Zwiedzamy fort Mehrangarh z XV wieku. W cenie biletu jest audio przewodnik czyli chodzimy sobie ze sluchawkami na uszach i spokojnie wszystko ogladamy. Fort jest ciekawy i dobrze utrzymany, szczegolnie piekny jest pokoj do relaksacji. W forcie jest tez pomieszczenie o nazwie Audio Listeners Lounge gdzie siedza tylko biali turysci (glownie tez oni korzystaja z audio systemu) i w chlodzie popijaja wode czy napoje. Czyli pokoj dla VIPow. Tam po raz pierwszy w Indiach spotykamy Polakow. Podrozuja 9-osobowa grupa po Rajastanie, potem planuja pojechac na Goa. Troszke im pozazdroscilismy tej drugiej :).
Z fortu roztacza sie piekna panorama Jodhpur - teraz widac, ze to naprawde Blue City! Zwraca nasza uwage fakt jak wiele miejsc wysoko na forcie jest niezabezpieczonych czy nieoznaczonych. Bardzo latwo o wypadek. Spotkala nas tu jeszcze jedna przygoda. Nagle z bramy wypadla wielka glosna grupa chlopcow okolo 14-16 lat, wszyscy w identycznych niebieskich koszulach i brazowych spodniach i z wielkim krzykiem i smiechem dobiegli najpierw do siedzacych na murku mlodych Hindusek. Pokrzyczeli, posmiali sie a potem nagle szturmem rzucili sie ku nam, oblegli nas wolajac jeden przez drugiego "jak masz na imie?!" "skad jestes?!" "sir! madam!", przepychali sie, smiali, sciskali nam dlonie i kazali sobie zrobic zdjecia. W sumie to bylo smieszne, chociaz zupelnie nie rozumielismy tego wylewu uczuc. Zachowywali sie jakby byli na prochach, biegali po tym dziedzincu z obledem w oczach, gdybysmy byli w Warszawie, pomyslelibysmy, ze to flash mob albo ukryta kamera:). A jak juz pobiegli dalej, podeszly do nas te same mlode Hinduski, do ktorych wczesniej podbiegla niebiesko-brazowa zgraja i okazalo sie, ze sa to ich nauczycielki. Podaly nam rece, how are you, what's your name, where are you from, mile usmiechy i cisza:). W koncu ustawily sie do zdjecia z nami i poszly. Indie!
Z Jodhpuru ruszylismy do Pushkaru. Coraz bardziej czujemy, ze klimat staje sie przyjemniejszy dla nas, mniej pustynny, bardziej wilgotny, choc temperatura w ciagu dnia nadal wynosi 37-38 stopni. Zmienia sie tez krajobraz, widzimy coraz wiecej zieleni.W drodze Widzej opowiada nam o hinduskich bogach: o Ganeszy, o Ramie, o Krisznie. Wieczorem dojezdzamy do hotelu Pushkar Villas Resort. Pokoje bardzo w porzadku, zaleta hotelu jest czesc ogrodowa z basenem z lekko metna woda, gdzie milo jest posiedziec wieczorem przy rumie, co tez uczynilismy:). C.D.N. (Monika)
piątek, 2 listopada 2007
3 listopada - Jodhpur - Pushkar
Autor:
Rafał
o
17:20
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz