piątek, 2 listopada 2007

2 listopada - Jaisalmer - Jodhpur

Jaisalmer. Po trudnej nocy nastaje jak zwykle piekny i rzeski poranek. Na sniadanie zjedlismy sucha ciabbate z obiadu z poprzedniego dnia i wypilismy wlasna polska herbatke w wodzie z fabrycznie zamknietej butelki zagotowanej za pomoca polskiej grzalki:). I ruszylismy z lokalnym przewodnikiem na zwiedzanie fortu w Jaisalmer. Fort jest inny niz wszystkie, ktore widzielismy dotychczas. Miasto w miescie. Na jego terenie jest kilkadziesiat hoteli i mieszka tu co czwarty Jaisalmerczyk. Z roku na rok fort ulega powaznym zniszczeniom. Lonely Planet 2006, ktory mamy ze soba, wskazuje wprawdzie zarowno hotele w obrebie fortu jak i poza, ale jednoczesnie sugeruje, aby podjac decyzje etyczna i wybrac hotel poza fortem. Jest to zreszta zgodne ze stanowiskiem rzadu Indii. W tym roku Lonely Planet poszedl dalej i w najnowszej edycji przewodnika w ogole nie wymienil hoteli w obrebie fortu, co wywolalo wielkie niezadowolenie fortowych hotelarzy. Na scianie wisi wielki transparent "Dziekujemy Lonely Planet za pozbawienie nas pracy". Zapytalam naszego przewodnika, co o tym mysli. Powiedzial, ze jako przewodnik absolutnie sie z tym zgadza, wszystko dla dobra fortu, ale mialam poczucie, ze nie do konca tak mysli. Wyrwalo mu sie nawet wczesniej, ze to wszystko jest wina rzadu.
Ze wzgledu na kolor scian, Jaisalmer jest nazywany Golden City. C.D.N. (Monika)

Brak komentarzy: