Lotnisko. Nasze mamy (zwlaszcza moja) zegnaja nas spojrzeniem pelnym rozpaczy, 1,5h pozniej ladujemy w Helsinkach (na zdjeciu katalog finskich produktow). Catering w FinnAir sredni.
Przesiadka w Helsinkach, 6,5h lotu i nareszcie. Delhi.
Temperature outside 28 stopni, godzina 23.30. Bagaze? Dojechaly. Niebotyczna kolejka do kontroli paszportow, dobry czas na przyjrzenie sie terminalowi w stolicy Indii. Czas stanal tu w miejscu lata temu. Wymiana kasy (obowiazkowo okazanie paszportu), szukamy kierowcy z kartka z moim nazwiskiem, jest, idziemy za nim, wsiadamy do calkiem eleganckiego pojazdu i jedziemy!
Ulice wyludnione, nieliczni kierowcy zachowuja sie jak w Gruzji, Egipcie czy Turcji, czyli trabia z blizej nieznanych nam przyczyn i lamia wszelkie mozliwe przepisy. No i hotel... Jakby to ujac. Obskurny. Pokoj podobnie. Na dodatek wszedzie jest prad, tylko nie u nas. Ciemno i duszno, boje sie zajrzec do lazienki. Wrazenie przygnebiajace. Pewnie nasza opinia o pokojach jeszcze sie zweryfikuje. Na razie cieszymy sie tym co mamy: pelnia ksiezyca ogladana z dachu hotelu, wiatrakiem, ktory ratuje nam zycie, swieczkami, ktore tak sie sklada, wzielismy z domu nie wiadomo po co (juz wiadomo), drinkiem z zubrowki i niebieskiej fanty oraz soba. Wierze, ze bedzie dobrze, chociaz przychodzi mi to z trudem.
poniedziałek, 29 października 2007
26 pazdziernika - Warszawa - Helsinki - Dehli
Autor:
Monika
o
16:54
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
Kochani, bardzo sie cieszymy ze juz dolecieliscie. Jak przeczytalismy to ilosc sody w jedzeniu pokladowym byla rozsadna i was nie rozerwalo. Muminki w katalogu to jest dla nas hit dnia. Ania mowi, ze lazienka w porzadku jak na standardy tamtejsze - za plus mozecie uwazac muszle klozetowa zamiast dziury w podlodze. Calusy. Olejki
Zabka zajebiste klimaty tylko od tego luksusu nie oszalej jeszcze zmienisz przyzwyczajenia
Kawior losos marcepany
Pozdrowienia
Ksieciunio
Prześlij komentarz